Wszystkich gości :       39905

Dziś nas odwiedziło :  224

 
Zajrzyj na nasz profil na FB







Temat : Mam jaja!

Kategoria :  EKO-lodówka.       Data : 2014-11-23 17:09:02

Mam jaja!

Jak można mówić o ekologii i odżywianiu, nie zahaczając o jajka kurze? Nie ma szans. Dlategoż, narażając się na brak oryginalności, dział Eko-lodówki zacznę własnie od kurzych jaj.

Jest to produkt użycia wręcz codziennego. Nawet, jeśli nie smażymy/ gotujemy/ pieczemy owego jaja sami, to spożywamy go w produktach gotowych, jak makaron czy ciasto. Mało jednak kiedy zastanawiamy się, co takie jajo ma nam do zaoferowania.

A ma naprawdę wiele. Jedno takie maleństwo to aż 8 aminokwasów potrzebnych nam do zdrowego funkcjonowania. Witamina D, której ludzki organizm nie produkuje, lecytyna, witaminy A, K, E, B2 i B12. Ma też w sobie składniki mineralne takie jak: fosfor, wapno, żelazo czy magnez. A w żółtku mamy luteinę, która chroni nas – nasze oczy – przed promieniowaniem UVA i UVB.(http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/Jajko-zrodlo-bialka-skarbnica-witamin_39098.html).

Żeby nie było nam z jajkiem za dobrze, to nadmienię, że znajdziemy w nim cholesterol. Przekleństwo naszych żył. Ale, jak twierdzi doktor Jadwiga Kempisty: „Jajko zawiera też lizynę. Jeżeli my zjemy jajko,to ta lizyna przetrawi ten zły cholersterol (...), oprócz tego wypłukuje go z naszych naczyń krwionośnych.”Żeby jednak tak się stało, trzeba to jajko umiejętnie ugotować. Według pani doktor, gotując je w temp. 100 stopni, wewnątrz jajka utrzymujemy temp. 90. I jest to idealna temperatura dla lizyny, aby jej nie „zabić”. Musimy więc uwżać, aby jajo nie pękło w trakcie gotowania, wówczas bowiem temperatury te zrównują się i cały sprytny plan użycia lizyny spaliłby na panewce (wiedza zaczerpnięta z http://www.ecoshop.com.pl/p776,leczenie-zywieniem-jadwiga-kempisty.html „Zdrowe jajko”).

Zanwcy mówią też, że zdrowszym i lepiej przyswajalnym jest jajko gotowane na miękko i ścinane na wodzie, niż smażone na tłuszczu. „ Zjedzone rano jajko dostarcza organizmowi niezbędnych wartościowych składników odżywczych na cały dzień.” Jest produktem niskokalorycznym, a samo białko może być świetnym uzypełnieniem diety odchudzającej, ponieważ na długi czas daje uczucie sytości. (źródło: http://www.farmio.com/7-powodow-dla-ktorych-warto-jesc-jajka).

Sam zysk i dzika przyjemność. Jednakże jak wszystko, też i jaja mają swoje „ale”.

I tu płynnym kroczkiem przejdziemy do tego: skąd się biorą jaja. I jakie mamy do wyboru.

Skąd? – no od kur! Rzecz jasna. Nie będę jednak Wam tu wykładu z procesów jajotwórczych, kurzych organizmów robiła. Bardziej skupię się na warunkach w jakich kura znosi jajo oraz na tym, ile mamy jaj do wyboru.

Zapewne gdzieś, kiedyś słyszeliście pojęcie „jaja od szczęśliwej kury”. Osobiście gdy to słyszę, oczami wyobraźni widzę radośnie podskakującą kurkę z szeroko uśmiechniętym dziobem, pogdakującą skoczną melodyjkę. Nie o to jednak w tym chodzi, a przynajmniej nie do końca o to.

Mianowicie. Na jajkach kupowanych w sklepach znajdziecie rząd cyfr. Dla nas – nabywców – najważniejsza z nich to ta pierwsza. Do wyboru mamy : 0, 1, 2, 3. Te oznaczenia opisują, w jakich warunkach hodowane są kury, od których mamy dane jajco. I tak:

0. To kury z hodowli ekologicznej. Czyli właśnie „szczęśliwej kury”. Wg opisów, kury mają tradycyjny kurnik: z grzędami, gniazdami i biegają sobie gdzie ich kurze łapki poniosą. Dziobią to, na co mają ochotę. W pełni korzystają z kąpieli słonecznych. Istny kurzy raj. Dodatkowo pasza podawana przez hodowcę musi być w 100% naturalna. Bez polepszaczy.

1. To hodowla wolnowybiegowa. Kury mają sporo swobody, wolny wybieg, dziobają co chcą. Ale nocą są zamykane w klatkach. Nie jest tak pilnie strzeżony wymóg ekologicznego certyfikatu podawanej paszy.

2.To hodowla ściółkowa. Nioski są zamknięte w wielkim, sztucznie oświetlonym pomieszczeniu. Za ściółkę służy z reguły słoma. Pasza sypana najczęściej do koryt. Jak podaje strona eko-miszmasz.pl, średnio wypada 25 kur na m2. Ale mają dostęp do grzęd i piasku. Pazury i dzioby tępią sobie same w sposób zbliżony do naturalnego.

3. To jajka od kur z hodowli klatkowej. Tu dla od miany można by powiedzieć, że mamy jaja od kury zestresowanej. „Taśmowa” produkcja jaj. Kury pozamykane w klatkach, klatki ułożone piętrowo. Z jedej strony rynna z paszą, z drugiej rynna na jajka. I tak 24/h. W internecie można znaleźć multum informacji czy filmików o strasznym traktowaniu tych niosek, obcinaniu im pazórów i dziobów w celu minimalizowania kurzego ” kanibalizmu”. Kiedyś owszem, mogło tak być. Obecnie prawo jest zaostrzone. Są dokładne wymogi co do metrażu i jakości takich klatek, i pozostaje mi tylko wierzyć, że prawo w tym przypadku jest respektowane. Inną kwestią jest to, co jedzą takie kury. Jak podają znawcy tematu, do pasz często dodawane są antybiotyki, stymulatory oraz barwniki, aby żółtko miało ładny kolor.

Jeśli chodzi o walory smakowe czy odżywcze jajek z danymi numerkami - zdania są podzielone. Ekolodzy wołają o spożywanie tylko tych numerowanych od zera do ewentualnie dwójki, uzasadaniając je naturalnością i większymi walorami zdrowotnymi. Inni zaś twierdzą, że tylko te z chowu klatkowego. Ci ostatni uzasadniają swoją wypowiedź podobnie jak prof. Stanisław Wężyk (Prezes Krajowej Izby Producentów drobiu i pasz w Poznaniu):

 

W sklepie zawsze wybieram „3”, bo one dają mi gwarancję, co jadły kury i w jakich warunkach żyją . Że są szczepione i badane oraz nie mają kontaktu z dzikimi ptakami mogącymi roznosić choroby. W chowie ściółkowym karma miesza się z odchodami. Kury wolno-wybiegowe narażone są zaś na kontakt m.in. z dioksynami, nawet jeśli kontroluje się ich pokarm. Natomiast fermy klatkowe mogą być do tego stopnia zautomatyzowane, że konsument jest właściwie pierwszą osobą mającą kontakt z jajkiem.”

Powtarzam za tygodnikiem „Polityka” nr 2922 / 2013-08-28.

Gwoli ścisłości dodam tylko, że wymogi sanitarne spełniać musi każde przedsiębiorswo, które chce sprzedać swój produkt /mówimy cały czas o branży drobiarskiej/. Kontrole weterynaryjne przechodzi każda hodowla, która ma zamiar wpuścić na rynek jakikolwiek element swojej hodowli.

W wielu przypadkach decyzja, które jajo wybrać, podejmowana jest z przyczyn ekonomicznych. Jajka z oznaczeniem „3” są znacząco tańsze od tych ekologicznych. Cena tego pierwszego waha się między 0,35 a 0,60 zł, zaś ekologicznego czy takiego z oznaczeniem „bio” zawsze przekracza złotówkę za sztukę.

Cóż: gdyby mnie ekonomia nie przytłaczała to z chęcią wybierałabym te z przekroju od 0 do 2. Z prostej przyczyny: nie uważam, żeby klatkowanie (w choćby najwygodniejszej klatce) było czymś naturalnym, a to co na siłę jest poprawiane, nigdy nie wychodzi ludzkości na dobre. A co Wy zrobicie przy kolejnej wizycie w spożywczym?



Autor artykułu : Małgorzata Kulisz




Redaktor Naczelna :  Małgorzata Kulisz.

© Copyright Stowarzyszenie Nasze Kalety

Design www.bambynek.com