Wszystkich gości :       39939

Dziś nas odwiedziło :  258

 
Zajrzyj na nasz profil na FB







Temat : Ekonomia, elektryczność i ekologia.

Kategoria :  EKO-lodówka.       Data : 2015-05-17 09:57:46

   "Jeśli chcesz uczynić świat lepszym miejscem, spójrz na siebie i wtedy dokonaj zmiany" Michael Jackson, "Man in the mirror".

   Pewnie zastanawiacie się nad tytułem tego artykułu. Co łączy te trzy pojęcia: ekonomia, elektryczność i ekologia, pozornie trzy różne branże? Wiele. Bardzo wiele. A wspólnym ich mianownikiem jesteśmy my i nasze domy.

  Za nim jednak przejdę do wykładni tegoż równania, zastanówmy się przez chwilę nad istotą prądu. Nie, nie będę wyjaśniała czym prąd jest, ale pokrótce wyjaśnię w jaki sposób powstaje. Za przykład będzie służyła nam najbardziej klasyczna wersja eletrowni, czyli taka, której paliwem jest węgiel.

  Tak więc, w specjalnym piecu spalany węgiel podgrzewa instalację wodną doprowadzając do powstania pary o bardzo wysokiej temperaturze i ciśnieniu. Para rozprężając się, napędza wał połączony turbiną z generatorem, który tworzy prąd. To taki mega telegraficzny skrót. Co najważniejsze: siłą rzeczy w trakcie produkcji zaistnieją produkty uboczne w postaci np. dwutlenku węgla. A ten, jak wiemy, ma nieciekawy wpływ na nas i przyrodę.

  Prąd dostarczony do naszych domostw zasila gromadę ustrojstw, które również nie są bez wpływu na otaczający nas świat. I tu dochodzę do meritum. Osobiście nie wyobrażam sobie życia bez elektryczności, aczkolwiek zaprzestanie korzystania z niej, lub też całkowite przejście na np. elektrownie wiatrowe ( mniej zanieczyszczające powietrze) byłoby wspaniałą alternatywą dla ocalenia przyrody. Jest to jednak niemożliwe. Dlatego proponuję, śladem innych, ekonomiczne korzystanie z elektryczności celem oszczędzenia własnych finansów, ale i środowiska.
I wierzcie mi lub nie, to wcale nie jest trudne!

  I tu podsunę Wam parę pomysłów, częściowo zgarniętych z przeróżnych źródeł ( wujek Google, czasopisma) częściowo wyciągniętych z instrukcji obsługi domowych sprzętów, jak też w oparciu o własną praktykę. Zacznijmy od samej góry, czyli:

  Żarówka: ta energooszczędna, tak złowieszczo narzucona nam przez UE, rzeczywiście pozwala nam zaoszczędzić w ciągu roku parę kW. Nie wystarczy jednak, że powkręcamy gdzie się da, energooszczędne i hulaj dusza. Nie ma tak lekko, moi drodzy. Rozsądnie. Ilość energii pobranej w momencie włączenia takiej żarówki równa jest mniej więcej 8 minutom jej działania. Nieekonomicznym więc, jest umieszczenie jej w pomieszczeniach, z których korzystamy często, ale krótko ( np. WC), a także wyłączania oświetlenia w pomieszczeniu, do którego zamierzamy zaraz wrócić. Warto też pomyśleć o lampkach typu LED i oświetleniu punktowym, bo czy potrzebujemy silnego górnego światła do poczytania ksiązki przed snem?

  Warto pamiętać również o tym, że ciemno pomalowane pomieszczenia potrzebują większej mocy oświetleniowej. Przy kolorach jasnych i ciepłych - mniejsze, a dodatkowo światło nabiera cieplejszej barwy, za co nasze oczy będą wdzięczne.

Zwrócie też uwagę na okna. Zasłanianie ich gęstymi firankami czy zielenią odcina nas od naturalnego światła, zmuszając do wcześniejszego zapalania lamp.

  Lodówka: jak każdy obecnie sporzęt AGD, lodówki posiadają pewną klasę energetyczną. Najlepsze są te w klasie A lub A z plusami. Są one droższe w zakupie od pozostałych klas( np. B i C), jednak ich energooszczędność w ciągu roku wraca nam się w niższych rachunkach z nawiązką. Aby tak się stało, trzeba też pamiętać o paru zasadach korzystania z tejże. Nie może stać w pobliżu żródeł ciepła (piece, grzejniki czy bezpośrednie nasłonecznienie) ponieważ czerpie wtedy więcej energii, aby utrzymać pożądaną temperaturę. Nie można wkładać do niej nieostudzonych potraw. Należy regularnie sprawdzać stan oblodzenia lodówki czy zamrażalki i wrazie potrzeby rozmrozić, w innym przypadku skazujemy siebie na dodatkowe zużycie energii. Warto też przyjrzeć się uszczelce w drzwiach (słyszałam o uszczelnianiu ich za pomocą posmarowania uszczelki oliwką) oraz częstotliwości ich otwierania. Każde zbędne "wtargnięcie" ciepłego powietrza, zmusza sprzęt do wzmożonego wysiłku energetycznego, celem unormowania temperatury wewnątrz.

  Kuchnka/piekarnik: obecnie wiele piekarników ma możliwość dobrania odpowiedniego programu do danej czynności. Naprawdę warto przyłożyć się do instrukcji aby optymalnie wykorzystać ich zalety. Dodatkowo można też wyłączyć piekarnik na 10-15 min. przed zakończeniem np. pieczenia. Przez ten czas temperatura i tak jest utrzymywana, dzięki czemu potrawa może spokojnie do siebie dojść.

  To samo tyczy się płyt grzewczych.  Obecnie najekonomiczniejszą wydaje się płyta indukcyjna, która dzięki swej budowie nagrzewa tylko i wyłącznie miejsce styku z naczyniem. Unikamy więc strat ciepła. Dzięki doborowi odpowiedniego garnka oszczędności są ogromne. Istotne: tak jak w lodówce oblodzenie tak przy garnkach, przez zabrudzone dna, stracimy to, co chcielibyśmy zachować. I jeszcze taki mały szczegół: potrawy pod przykryciem gotują się średnio 30% szybciej : ) Przy płytach indukcyjnych istotna jest też średnica naczynia. Powinna być większa niż średnica palnika.

  Pralka : o klasie energetycznej powtarzać się nie będę. Ale przymierzając się do zakupu zwróćcie uwagę czy pralka ma opcję szybkiego prania. Czasem nasze ubrania wymagają jedynie odświeżenia, wówczas korzystanie z pełnego ok.półtoragodzinnego cyklu jest marnotrastwem prądu i niepotrzebnym użyciem dużej ilości detergentów. Ekonomiczniejsze jest również włączanie pralki dopiero przy pełnym "wsadzie".  To samo dotyczy

  Zmywarki: dla jednej szklanki i dwóch talerzy nie warto marnować watów i zatruwać świat detergentami.

  Komputer: jeśli nie musisz- nie włączaj. Jeśli zaraz do niego wracasz- nie wyłączaj. Przy załączaniu komputer pobiera energię równowartą prawie 16 min. ciągłej pracy. Więc gdy idziesz tylko zaparzyć sobie kawę, zostaw go, niech pracuje. A propos kawy: 

  Czajnik elektryczny:  nalewaj do niego dokładnie tyle wody, ile potrzebujesz w danej chwili. W taki sposób nie tylko oszczędzasz swój portfel ale i czas oczekiwania na aromatyczny napój.

  Ładowarki i wszelkie urządzenia w trybie stand by: wbrew pozorom te małe światełka sygnalizujące gotowość do działania, w skali roku, potrafią nieźle nas trzepnąć po budżecie domowym. Dlatego warto zmusić się do podniesienia swoich czterech liter i całkowicie wyłączyć telewizor czy monitor komputerowy. Włożona do kontaktu ładowarka  również pobiera energię, mimo niepodłączonego telefonu. Nie wierzysz? To dotknij takiej pozostawionej ładowarki. Tak sama z siebie to ona się nie grzeje....

  Nim jednak zaczniemy stosować te proste triki, które pozwolą nam zaoszczędzić w skali roku parędziesiąt lub paręset złotych i parętnaścielat cieszenia oczu przyrodą, przyjrzyjcie się taryfie i operatorowi dostarczającemu Wam prąd. I dostosujcie je do Waszego trybu życia. Pamiętajcie: najważniejsze zmiany zaczynają się od nas samych!

  Powodzenia : )

 

 



Autor artykułu : Małgorzata Kulisz




Redaktor Naczelna :  Małgorzata Kulisz.

© Copyright Stowarzyszenie Nasze Kalety

Design www.bambynek.com