Wszystkich gości :       39954

Dziś nas odwiedziło :  273

 
Zajrzyj na nasz profil na FB







Temat : Spokojnie króliczku. Rzecz o znikającym znaku.

Kategoria :  EKO-symbole       Data : 2015-06-18 09:26:28

   Dawno, dawno temu, bo gdzieś na początku lat 90-tych, świat obiegły zdjęcia zdeformowanych, zmasakrowanych zwierząt wykorzystywanych do badań laboratoryjnych. Wybuchła afera, której efektem końcowym było umieszczanie znaku z króliczkiem na opakowaniu kosmetyków firm, które nie chciały być potrzegane jako okrutnicy. Króliczek, dłoń ochraniająca tegoż lub też napisy: non tested on animals, beauty whitout cruelty  lub animal friendly.  

   Miało to na celu uspokojenie sumień producentów, ale także zwiększenie własnej sprzedaży. To takie zawołanie w stronę konsumenta: patrz! my dbamy o zwierzątka!.

Problem z tym eko znakiem był jednak taki, że równocześnie z powstaniem tej grafiki, nie powstał żaden urząd, który sprawdzałby prawdziwość zastosowania tegoż. Jedynie organizacje konsumenckie, lub co dociekliwszy użytkownik mógł dochodzić prawdy. Dodatkowo, symbol ten oznaczał, że to produkt końcowy nie był sprawdzany na przyjacielach naszych mniejszych.

A prawda jest taka, że chyba nie ma na świecie takiego składniku, który nie był by w przeszłości testowany na zwierzętach. Wyczytałam, w kilku różnych źródłach, że nawet woda destylowana była poddana takim testom. Wobec takiego wniosku, znaczek króliczka stanowił jedynie zasłonę dymną. A to nie zadowalało obrońców zwierząt.

    W związku z tym w Europie wprowadzono całkowity zakaz wykorzystywania żywych organizmów do testów, o ile istniała inna alternatywa. Tak jak ludzie tak i badania ewoluują, dzięki czemu wiele składników można przebadać nieinwazyjnie. Ponad to, w większości kosmetyków skład całościowy jest podobny, a gro elementów wykorzystywanych do kremów, szamponów czy pomadek jest używanych od starego pierwej i nie ma potrzeby ponownego ich testowania. Dlatego od 2004 roku Komisja Europejska wprowadziła harmonogram zakazujący badań na zwierzętach. Krok po kroku, zaczęto zabraniać badań dotyczących  końcowego efektu, następnie pojedyńczych elementów składowych. W 2009 roku zakazane zostały wszelkie doświadczenia na zwierzętach ( mówimy tu tylko o kosmetologii, badania z dziedziny medycyny nadal są dozwolone). Zmiany zakończyły się zarządzeniem w 2013 roku zakazującym sprawdzanie toksyczności składników.

   Zakaz obowiązuje więc w całej UE, bez wyjątku, dlatego zbędnym jest umieszczanie takiego loga i coraz częściej znikają one z opakowań kosmetyków. Co wcale nie znaczy, że frima nagle zaczęła testy na zwierzętach. Pozostaje nam wierzyć, że krem, który z przyjemnością nakładamy na twarz nie powstał w wyniku cierpienia przykładowego króliczka. Jednocześnie (niestety) musimy być świadomi, że w historii dbania o nasz luksus i urodę niejedno zwierzę oddało swoje zdrowie i życie.  



Autor artykułu : Małgorzata Kulisz




Redaktor Naczelna :  Małgorzata Kulisz.

© Copyright Stowarzyszenie Nasze Kalety

Design www.bambynek.com