Wszystkich gości :       39931

Dziś nas odwiedziło :  250

 
Zajrzyj na nasz profil na FB







Temat : Tetra kontra pampers. Dziecko jest nieekologiczne.

Kategoria :  Aktualności       Data : 2015-07-31 10:27:21

   Dziś, pod tym nieco kontrowersyjnym tytułem, nie znajdziecie pojęć popartych badaniami czy naukowymi wywodami. Dziś jestem tylko ja i moje obserwacje i przemyślenia. Zapraszam.

  Tytuł. Kontrowersyjny? Może. Prawdziwy? Napewno. Każdy kto ma dziecko wie, że niemowlę może wypróżniać się przy każdym karmieniu. Żołądek takiego maleństwa, z tytułu swojej maleńkości, działa prawie jak perpetuum moblie - przyjmuje i oddaje pożywienie na bieżąco. A co za tym idzie produkuje hołdy zużytych pieluch. I teraz pada pytanie: co jest bardziej ekologiczne? Tetra czy jednorazówka?

   Zanim zakrzyniesz: tetra! Pomyśl, a jak potrafisz to policz, ile potrzeba wody aby taką, brutalnie napiszę, zafajdaną pieluchę wyprać? Na początek byłoby dobrze to "gęste" spłukać. Potem zaprać, a przynajmniej namoczyć. Następnie wyprać przy użyciu proszku, który to powinien być dobrze wypłukany, aby nie podrażnić delikatnej skóry bąbla. Woda leje się litrami. No i ten proszek, któremu nie po drodze z naturalnością....

   Zanim zakrzykniesz: pielucha jednorazowa! Pomyśl z czego są zrobione, jak długo się rozkładają ( konia z rzędem dla tego, kto znajdzie skład na opakowaniu pieluch). I gdzie wyrzucić zużytą pieluchę? Długo sama się głowiłam nad dylematem: do czego to ustrojstwo wrzucić? A może spalić? W swojej podwójnej karierze macierzyństwa, przez moje ręce przewineło się niejedno opakowanie, niejednej firmy pieluchowej i nie przypominam sobie, żeby skład był uwidaczniany, żadnych wskazówek z czego to i gdzie to ma skończyć. Dlatego drogą dedukcji i własnej eko-edukacji wyszło mi na to, że do kosza ze śmieciami mieszanymi. 

  Jeśli o mnie chodzi, wybrałam opcję drugą. Z lenistwa i wygody. Każda mama ( myślę) przyzna mi rację, że wstając poraz enty w nocy do swojego skarba, ledwo widząc na oczy, ostatnie o czym myślimy to ekologia. Moje myśli raczej krążyły przy poduszce i ciepłej kołderce, którą musiałam tak brutalnie opuścić.

  A skoro pieluchy to i coś do przemycia pupy dzidzi: chusteczki nawilżane. Tak okropnie wygodne, tak poręczne i tak niewymagające szukania źródła wody na spacerach.  Kupuję i używam. I nie dam się przekonać do innych opcji. A! I taka ciekawostka: kupuję polską firmę.  Wszelkie achy i ochy są po polsku. Ale dochodzę do składu i co mam? "Ingredients: Aqa, glycerin, polysorbate 20 ...." Czarna magia. Wcale bym się nie obraziła, gdyby weszło zarządzenie, że owe "ingredients" w Polsce mają być po polsku. Nie każdy wie co za hasłem: tetrasodium glutamate diacetate, się kryje.

   Kolejny dowód na nieekologiczność dzieci: kosmetyki. I jak w każdym innym przypadku teorie o pielęgnacji bobasów są różne. Jedni mówią: niemowlę myć jak najrzadziej chroniąc w ten sposób naturalną jego powłokę. Inni zaś odwrotnie, bo częste kupy, bo ulewanie, bo pot etc.... Którą by teorię nie wziąć za własną i tak tych kosmetyków użyjesz i tak. Trzy najważniejsze: płyn do kąpieli ( lub mydełko), oliwka, puder. Takich ułatwień żadna mama sobie nie odmówi.

  Co prawda, czytałam kiedyś o kobiecie, która przeprowadziła na sobie eksperyment i misiącami nie myła głowy. Podobno, uwolniona od chemicznych środków skóra głowy zaczeła się "samoczyszczać" dzięki czemu owa kobieta zyskała piękne, miękkie i zdrowe włosy. Hmmm, ale weź wytrzymaj z brudnym dzieckiem parę miesięcy....

   Odzież. Rzecz przy dzieciach nietrwała, krótkodystansowa, nieekologiczna i nieekonomiczna. Przez całe życie dziecko nie rośnie tak szybko jak w pierwszym roku. Przynosisz to domu taki mały, śliczniutki tłumoczek, a juz po miesiącu stwierdzasz, że w nic się nie mieści. To samo ze starszymi. Biega to to jak nakręcone, tu o coś przyhaczy, tam o coś wyrżnie  i gatki potargane do wyrzucenia... Kupujesz takiemu spodnie, a on Ci bezczelnie po dwóch miesiącach z nich wyrasta.

   Tak więc, opierając się zaledwie o te cztery punkty ( moim zdaniem najistotniejsze), wychodzi czarno na białym, że dziecko to całkiem nieekologiczna istota. I teraz co? Zaprzestać się rozmnażać? Nie, no co Wy! Nie wyobrażam sobie świata tylko starych ludzi. Proponuję wprowadzić parę prostych kroków, aby przytnajmniej ciut-ciut ulżyć naszej przyrodzie.

   Pieluchy: tetrowe pierz hurtem. Taką wcześniej przepłukaną, spokojnie możesz uprać z innymi ciuszkami. Jednorazowe- naprawdę, o ile dziecko nie ma sikotoku, nie musisz jej zmieniać co godzinę.

Kosmetyki- kupuj w większych opakowaniach. I używaj z rozsądkiem. Do wymycia niemowlaka, wystarczy Ci parę kropel płynu, a nie cała garść. W dodatku, moim zdaniem i doświadczeniem, dziecko na etapie "leżę sobię" nie ma szans porządnie się umarasić. Z reguły wystarczy przetrzeć niemowlę zwilżonym ręcznikiem. A porządną kąpiel zaserwować mu co drugi- trzeci dzień.

Ciuchy. Przekazuj dalej. To chyba jedyny łańcuszek szczęścia, który toleruję. Koleżanki córa wyrosła - dała ciuszki mnie. Moja jeszcze do nich nie dorosła- przekazałam dalej. Wyrosła - podarowałam innej mamie w potrzebie. Synek potargał gatki? Naszyłam łatę. Wyrósł, ale w pasie dalej dobre? Przerobiłam na 3/4 potem na całkiem krótkie. Lub poszły do innego właściciela. Że fuj, bo używane? Litości! Naprawdę, jak dziecko idzie ganiać po dworze, to musi wyglądać jakby zszedł z wybiegu? 

A co z np. ubraniami, które gańba dawać dalej bo niespieralnie brudne? Wykorzystaj jako szmatkę do kurzu czy podłogi. Bawełniane body niemowlęce to rewelacyjna szmatka do mycia okien....

  Podsumowując: tetra kontra pampers. Kto wygrał? Jak zwykle: rozsądek : )



Autor artykułu : Małgorzata Kulisz




Redaktor Naczelna :  Małgorzata Kulisz.

© Copyright Stowarzyszenie Nasze Kalety

Design www.bambynek.com