Wszystkich gości :       39962

Dziś nas odwiedziło :  281

 
Zajrzyj na nasz profil na FB







Temat : Urzędowe sprawy- i to jest eko?

Kategoria :  Aktualności       Data : 2015-12-09 09:04:49

                         Dziś pozornie nie powiązane ze sobą sprawy...    

                         Całkiem niedawno wybuchła bomba, jakobyśmy mieli zrezygnować z opalania pieców węglem, ponieważ smog, ponieważ węgiel, ponieważ to nie eko. Od wielu już lat nagłaśniana jest sprawa używania zbyt wielkiej ilości plastiku, w tym reklamówek "jednorazówek", jest to be i nie eko. Nakazano nam segregację domowych odpadów ( pod groźbą wysokich opłat), abyśmy we własnych domach zaczeli dbałość o naszą przyrodę, byśmy jej nie zaśmiecali, byśmy byli eko...

                            I jestem całym sercem za, bo jak nie my to kto? Jednakowoż mam pewne zastrzeżenia. Primo: niech nam wymyślą ogrzewanie, które będzie zgodne z ekologicznymi wymaganiami, a które nie wykończy naszych porfeli. Jeśli chodzi o dwa pozostałe wytyczne - reklamówki zbieram i staram się je wykorzystywać do imentu, śmieci segreguję, bo widzę w tym sens. Jednak w tych wytycznych, nakazach i rozkazach widzę pewnien zgrzyt. Mianowicie: wszystkie te eko-zmiany mają następować od najniższego, że tak powiem, szczebla. A jak mówi stare powiedzenie: ryba psuje się od głowy...

                         Nim zaczniecie się głowić, nad tym co autor ma na myśli, spieszę z wyjaśnieniem. Wszystkie powyższe prikazy zostały spisane na dziesiątkach kartek, przepisywane, poprawiane, ponownie przepisywane, zatwierdzane itd...a co się z tym wiąże? kilogramy zmarnowanego papieru... I to ma być eko?

                       Ale! Patrząc, że się wyrażę, z własnego podwórka. Nie jeden z Was ma lub miał "przyjemność" załatwiania jakowyś spraw w urzędach. A co się z tym wiąże? Przedkładanie dowodów, zaświadczeń, oświadczeń...i miliona innych papierów. I to ma być eko? Osobiście, całkiem niedawno, miałam okazję załatwiać  sprawy związane z kontynuacją (!) dodatku rodzinnego. musiałam dać: zaświadczenie z ZUS, US, zakładu pracy, akty urodzenia dzieci, ksera dowodów, zaświadczenie ze szkoły, że dziecko się uczy a i na miejscu parę papierków do wypełnienia było. Łącznie,na moja czteroosobową rodzinę, poszło ok. 20 kartek A4. Przy okazji, załatwiałam sprawę, niejako powiązaną z poprzednią, dwa pokoje dalej. I niemalże taki sam zestaw papierów. A teraz pomnóżmy to razy, powiedzmy, 50 petentów dziennie i razy pięć dni w tygodniu... i to ma być eko?

                      I tak sobie myślę, czy tego nie można zmienić? Czy kontynuując sprawę, np. zasiłku rodzinnego, dodatku mieszkaniowego lub jakiejkolwiek innej sprawy, naprawę trzeba na nowo przedkładać ten sam plik papierów? Nie wystarczy jedno pisemne oświaczenie, że sytuacja nie uległa zmianie? Czy załatwiając parę spraw w jednym urzędzie, muszę w każdym pokoju zostawiać kolejne kawałki przerobionego drzewa? Dlaczego, żaden z tych "mądrych" na górze, nie pomyśli nad jakimś rozsądnym rozwiązaniem ? Mamy dwudziestypierwszy wiek, mocno rozwiniętą elektronikę, coraz szerzej sięgający internet. A tym czasem w urzędach nie ma komunikacji między pokojami na tym samym piętrze, a co dopiero, żeby się między sobą komunikowały...

                     I tylko szkoda, że my to wiemy a oni nie....



Autor artykułu : Małgorzata Kulisz




Redaktor Naczelna :  Małgorzata Kulisz.

© Copyright Stowarzyszenie Nasze Kalety

Design www.bambynek.com