Wszystkich gości :       39857

Dziś nas odwiedziło :  176

 
Zajrzyj na nasz profil na FB







Temat : Słowem wstępu.

Kategoria :  EKO-symbole       Data : 2014-11-08 17:11:09

    Eko-znaki, Eko-symbole, eko-odznaczenia. Jak zwał, tak  zwał, chodzi o jedno. O te kolorowe znaczki, z którymi niejednokrotnie spotykamy się robiąc zakupy. Obojętnie czy kupujemy mąkę, szampon, czy produkt potrzebny w budownictwie.

  Obecnie jakieś 7 na 10 produktów codziennie wrzucanych do koszyka zakupowego, posiada na opakowaniu jakiś znaczek, o którym często nie wiemy nic lub mamy tylko mgliste pojęcie, że „to coś znaczy”.

   Stąd też nasz pomysł na ten dział. W „EKO-symbolach” będziemy tłumaczyć w miarę możliwości jak to ugryźć, skąd to się wzięło i jakie ma znaczenie. Postaramy się w najprostszych słowach przybliżyć historię, wymagania i znaczenie danego symbolu. Tak by robiąc zakupy,świadomie wybierać produkty najwyższej jakości. Dbające o przyrodę, zasoby naturalne, ale też nie wykorzystujące przy swoim powstawaniu ani ludzi ani zwierząt.

Na dobry początek ciut historii i parę odpowiedzi.

A skąd to się wzięło?

    Pierwsze eko-znaki powstały w latach 70- tych XXw w Niemczech i Skandynawi. Oznakowania takie szybko zyskały uznanie innych krajów.Około 1992 roku Unia Eropejska postanowiła ujednolicić znaki dla wszystkich zrzeszonych krajów, wprowadzając znak „margerytki” inaczej zwanego Kwiatem  Europejskim. Dopuszczając jednocześnie używanie własnych, uznanych przez odpowiednie organy krajowe,symboli.

 Naszym rodzimym, najstarszym znakiem jest ten z 1998 roku (lub jak podają inni z 1996), ustalony na wniosek Polskiego Centrum Badań i Certyfikacji . Wielkie zielone E z zarysem Polski i napisem "znak ekologiczny". Jednak warunki do spełnienia i zasady jego przyznawania oparte były na europejskich.

A kto może dostać  ekoznak?

    Każdy produkt nim trafi w nasze ręce musi przejść szereg testów i spełnić masę wymogów i norm, regulowanych i sprawdzanych przez odpowiednie ku temu instytucje. Jeżeli producent wykaże, iż w trakcie całego procesu produkcyjnego minimalizował lub całkowcie udało mu się uniknąć szkód w przyrodzie. Nie wykorzystuje w tym procesie zwierząt, ludzi, szkodliwych substancji może ubiegać się o przyznanie ekoznaku. Odznaczenie takie przyznawane jest na około 3 lata, a ubieganie się o takowy zobowiązuje do ciągłego utrzymywania wysokiego standardu a wręcz podnoszenie go.

A na co mi to?

    Znając dany symbol zyskujesz wiedzę większą niż zwykły spis składników. Masz pewność, że do danych cukierków nie jest używany sztuczny barwnik, Twój krem nie przysporzył cierpienia zwierzęciu, możesz być pewna/y że w mące masz 100% mąki i możesz spać spokojnie-bluzka za stówę nie była zrobiona przez nieletniego, którego wynagrodzeniem jest miska ryżu tygodniowo.

A co ma z tego wytwórca czy producent?

    W chwili obecnej wszystko co eko zaczyna być na topie.Na rynku powstaje ogromny popyt na produkty ekologiczne. A jak podaje Dziennik Gazeta Prawna( z 23.09.2014): „Do 2020 roku wydatki Polaków na artykuły ekologiczne mają rosnąć o 20-25 proc. rocznie. Sprzyjać temu będą znacząca obniżka cen tego typu produktów i spadek kosztów logistycznych. „

     Tak więc uzyskanie certyfikatu a co za tym idzie, ekoznaku oznacza zwiększenie sprzedaży co producenci przeliczają na zysk.

Czy tylko żywnośc ma takie symbole?

    Nie.  Odpowiednie oznaczenia znajdziemy na urządzeniach RTV, AGD, nawozach, proszkach do prania...Praktycznie na produkcie z każdej dziedziny życia.

 A dlaczego te produkty z oznaczeniami są droższe od tych bez?

   Ponieważ utrzymanie wysokich standardów od momentu przedprodukcyjnego aż do sprzedaży, tanie nie jest. To po pierwsze. Po drugie: w Polsce produkty eko i bio są jeszcze w powijakach(„Statystyczny Polak przeznacza na nie jednak tylko 17 zł rocznie. Dla porównania w Niemczech wydatki te wynoszą 80 euro, a Szwajcarii - ponad 185 euro.” Jak podaje portal dlahandlu.pl). Ta część produktów sprowadzanych zza granicy ma w swojej cenie zapewne koszty transportu.

A czy to w ogóle warto? Kupować takie eko, bio i fair?

   A to już musicie sami zdecydować....

 

 



Autor artykułu : Małgorzata Kulisz




Redaktor Naczelna :  Małgorzata Kulisz.

© Copyright Stowarzyszenie Nasze Kalety

Design www.bambynek.com